17 listopada 2011

"Ciemności, weź mnie za rękę" Dennis Lehane

Dennis Lehane
Ciemności, weź mnie za rękę
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, sierpień 2011


Właściwie dopiero kilka dni temu zorientowałam się, że „Ciemności weź mnie za rękę” to druga część cyklu stworzonego przez Dennisa Lehane. Książka przeleżała na mojej półce od sierpnia, czekając na swoją kolej, a jednak wciąż nie czułam się przekonana. Już z okładki dowiadujemy się jednak, że nawet Stephen King mówi: „nie wyobrażam sobie, żebym mógł przegapić któryś z kryminałów Dennisa Lehane'a”. Może więc to wystarczająca rekomendacja? Kontynuacja cyklu o Patricku Kenzie i Angeli Gennaro, rozpoczęta powieścią „Wypijmy, nim zacznie się wojna”.

Detektywi Kenzie i Gennaro zostają poproszeni o rozwiązanie pewnej tajemniczej sprawy. Znana psycholog obawia się o swoje życie. Najpierw nieznana jej dziewczyna prosi ją o pomoc, czując zagrożenie ze strony swojego chłopaka, ale szybko okazuje się, że przedstawiła jej się fałszywym nazwiskiem i teraz nikt nie może dociec, kim była naprawdę. Potem otrzymuje ostrzeżenie, zdjęcie swojego syna, który najwyraźniej stał się celem psychopatycznego mordercy. Detektywi szybko pozwiązują te zdarzenia z kolejnymi morderstwami, gdzie ktoś krzyżuje swoje ofiary. Bohaterowie cofają się także do przeszłości, która już wtedy kryła w sobie wiele odpowiedzi na wciąż pojawiające się śmiertelne zagadki.

Ostatnio sięgam po wiele kryminałów i chyba z każdym kolejnym czuję się coraz mniej zaskoczona. Tutaj pomysł na pewno przyciąga, choć kolejny ciągnący się cykl może odstraszać. Zapewniam was jednak, że poprzednia część nie jest konieczna, aby dobrze bawić się z „Ciemności...” i zrozumieć ją bez przeszkód. Możecie sięgnąć po drugą część albo zacząć od początku, i nigdy nie obawiać się o nieuzupełnione informacje. Przyznam, że tytuły obu części mają w sobie coś magicznego i przyciągającego...

Historia całkiem nieźle. Ilość czarnych charakterów jest tu całkiem pokaźna i chyba dzięki temu właściwie nie można odkryć sprawcy całego tego zamieszania. Nie tylko morderstwa są tutaj ciągłą zagadką. Po drodze detektywi napotykają wiele niespodzianek, które nie zawsze ściśle wiążą się z zabójstwami, ale głównie z ich życiem. Morderca bawi się z detektywami, podsuwając im nowe tropy, nieraz wprowadzając w błąd, zaskakując swoimi brutalnymi pomysłami.

Wiodący motyw kryminalny ma tutaj towarzystwo w postaci dobrze rozwiniętej charakterystyki bohaterów. Właściwie co rusz napotykamy się na odniesienia do ich przeszłości, wspomnienia, a także aktualne życie rodzinne czy uczuciowe. Może odrobinę dziwić fakt, że niemal połowa bohaterów w tej powieści byłą rozwiedziona - jednak przecież wszystko miało tutaj swój cel. Nawet jeśli to akurat nie wypada zbyt realistycznie.

Podsumowując, trzeba przyznać, że historia stworzona jest w sposób niezwykle wciągający, z niewielką możliwością odgadnięcia zagadki, nie wymaga znania poprzedniej części cyklu, bohaterowie są skonstruowani fantastycznie i aż chce się wiedzieć, co będzie dalej, jak to wszystko się skończy no i kto tak naprawdę jest winny. Czterysta stron czyta się naprawdę szybko dzięki temu, że wciąż coś się dzieje i powieść nie pozwala się nudzić. Wysoki poziom, wielki ukłon w stronę autora, polecam!

15 komentarzy:

  1. Brzmi ciekawie, ale nie wiem czy dam radę zajrzeć do książki. Wszystko z braku czasu i funduszy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Edyta - Doskonale rozumiem brak funduszy, dlatego właśnie nadraniam teraz wszystkie półkowe zaległości:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Swego czasu to miałam hopla na punkcie tej książki, tak mnie do niej ciągnęło. Chyba to za sprawą dobrej reklamy, którą Prószyński rozkręcił. Teraz już zapał nieco ostygł, ale dalej chętnie przeczytam ten kryminał jak tylko nadarzy się okazja.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kryminały mają u mnie zielone światło, więc z chęcią przeczytam:))

    OdpowiedzUsuń
  5. To prawda że gdy czyta się sporo kryminałów, w pewnym momencie zaczyna się wychwytywać typowe triki stosowane przez autorów, które są wielokrotnie powielane i mogą denerwować ;) No ale są też oczywiście wyjątki, które nadają temu gatunkowi charakteru. Zapowiada się ciekawie, mimo wszystko jednak wolałabym zacząć od części pierwszej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię kryminały, więc z przyjemnością sięgnę i po ten ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lehane napisał o Patricku Kenziem wiele książek. Ja czytałem "Mila księżycowego światła", a poza serią także "Wyspa skazańców". Czy nie masz wrażenia, że końcówki jego książek są lekko dziwne, zaskakujące i może trochę na pierwszy rzut oka niezrozumiałe? Bo ja tak miałem...

    OdpowiedzUsuń
  8. Matt - może i masz rację. Nie wiem czy masz na myśli rozwiązanie zagadki czy samo zakończenie historii, bo dla mnie w tym drugim przypadku widziałam coś dziwnego. Trochę tak, jakby dążenie przez cała książkę do jednego celu nagle stało się nieważne i chciał nam to zabrać. Trudno to wyjaśnić:) tak czy siak, jestem zadowolona. A na półce czeka na mnie jeszcze jedna jego książka:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię kryminały, ale nie znam żadnej książki tego autora, czas to zmienić skoro powieść jest warta uwagi. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja też niedawno prawei wcale jeszcze kryminałów nie czytywałam, teraz mam ich coraz więcej za sobą i po takim doświadczeniu można już baczniej obserwować postacie i co nieco się domyślić, ale mimo to ciągle mnie jakiś zaskakuje :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Więc zaczynam się rozglądac.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zachęciłaś mnie do tej książki, kolejny kryminał ląduje na liście "do przeczytania" ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdecydowanie mój klimat... Napisałaś, że przestajesz byc zaskoczona czytając kolejne kryminały. Miałem to samo. Mi pomogła dwumiesięczna przerwa w ich czytaniu. Większośc kryminałów pisana jest według schematu i jak czyta się tylko je, to rzeczywiście można dostrzegac powtarzalnośc.

    OdpowiedzUsuń