19 grudnia 2014

Wyzwanie czytelnicze 2015

Bardzo się cieszę, że wyzwanie was zainteresowało! Już tłumaczę zadania na język polski :) 
Służę pomocą w szukaniu lub polecaniu książek. 

Dla tych, którzy jeszcze nie znają zasad: to wyzwanie czytelnicze utworzone przez popsugar.com. Polega na tym, aby przeczytać książki, które spełniać będą poniższe wymagania. Chociaż wiele lektur pasować będzie do kilku punktów, postarajmy się znaleźć inną książkę do każdego. Na pewno z łatwością uda nam się wypełnić całe wyzwanie! 
Zapraszam wszystkich do zabawy i wyszukiwania książek. I dzielcie się swoimi przemyśleniami dotyczącymi wyzwania i lektur tutaj lub na swoich blogach! :)
  1. Książka, która ma więcej niż 500 stron
  2. Typowy romans
  3. Książka, na podstawie której powstał film
  4. Książka wydana w roku 2015
  5. Książka z liczbą w tytule
  6. Książka napisana przez autora przed trzydziestką
  7. Książka z bohaterami, którzy nie są ludźmi
  8. Humorystyczna książka
  9. Książka napisana przez kobietę
  10. Kryminał lub thriller
  11. Książka z tytułem w formie jednego słowa
  12. Antologia, zbiór opowiadań
  13. Książka pierwotnie wydana w innym kraju
  14. Książka z kategorii literatury faktu
  15. Debiut literacki któregoś z popularnych autorów
  16. Książka autora, którego uwielbiasz, ale jeszcze nie miałeś okazji jej przeczytać
  17. Książka, która ktoś ci polecił
  18. Książka, która zdobyła Nagrodę Pulitzera
  19. Książka oparta o prawdziwą historię
  20. Książka z samej góry twojej listy lektur, które koniecznie chcesz przeczytać
  21. Książka, którą uwielbia twoja mama
  22. Książka, która cię przeraża
  23. Książka starsza niż 100 lat
  24. Książka, która zachwyci cię samą okładką
  25. Książka, którą miałeś przeczytać w szkole, ale tego nie zrobiłeś
  26. Biografia
  27. Książka, którą skończysz w jeden dzień
  28. Książka z antonimami w tytule
  29. Książka, której akcja rozgrywa się gdzieś, gdzie zawsze chciałeś pojechać
  30. Książka, która została wydana w roku, w którym się urodziłeś
  31. Książka ze złymi recenzjami
  32. Trylogia
  33. Książka z twojego dzieciństwa
  34. Książka z miłosnym trójkątem w historii
  35. Książka, której akcja rozgrywa się w przyszłości
  36. Książka, której akcja rozgrywa się w szkole średniej
  37. Książka z kolorem w tytule
  38. Książka, która sprawi, że będziesz płakać
  39. Książka o magii
  40. Powieść graficzna – nowela w formie komiksu
  41. Książka autora, którego twórczości nigdy dotąd nie miałeś okazji czytać
  42. Książka, którą posiadasz, lecz wciąż nie przeczytałeś
  43. Książka, której akcja rozgrywa się w twoim mieście
  44. Książka oryginalnie napisana w obcym języku
  45. Książka, której akcja rozgrywa się podczas świąt Bożego Narodzenia
  46. Książka napisana przez autora o tych samych inicjałach co ty
  47. Sztuka (tragedia, komedia)
  48. Książka zakazana
  49. Książka, na podstawie której powstał serial TV lub, która powstała na podstawie serialu TV
  50. Książka, którą kiedyś zacząłeś, lecz nigdy nie dokończyłeś

18 grudnia 2014

Plany na 2015 rok

Dzień dobry!

Dziękuję wszystkim, którzy odwiedzali blog pod moją nieobecność, za komentarze i miłe słowa. Z góry przepraszam za maile, na które nie zdołałam odpowiedzieć, bo było ich naprawdę dużo, a blog - jak widać - osamotnił się przez ostatnie miesiące z braku recenzji. Dużo się jednak działo - dobrze i źle. A ja musiałam odpocząć, bo powoli odczuwałam przymus zamiast przyjemności w pisaniu kolejnych postów. W głowie już świta mi inny pomysł, który mam nadzieję rozwinąć w najbliższych tygodniach, jednak wszystko muszę jeszcze dokładnie przemyśleć i zaplanować.

Póki co w Nowy Rok wkraczam z planami nowego wyzwania czytelniczego. Mam nadzieje, że przyłączycie się do zabawy wraz ze mną, bo jest ono ogromnie ciekawe i twórcze. Czasami trzeba będzie pogłówkować, by odnaleźć pasującą książkę, jednak takie poszukiwania na pewno sprawią wiele przyjemności!

To 50 zadań, które musimy wypełnić. Choć niektóre książki pasować będą do kilku z nich, postarajmy się jednak do każdego podpunktu dopasować inną książkę:)! Zachęcam was do udziału i dzielenia się refleksjami z wypełniania kolejnych punktów na swoich blogach oraz w komentarzach tutaj :)

Ja już zaczyna zbierać książki do wyzwania! Do zobaczenia w Nowym Roku. Oby był szczęśliwy :)

Większa wersja obrazka w linku > TUTAJ <

Wyzwanie pochodzi ze strony popsugar.com.


9 września 2014

Zapraszam!

Wraz z Wydawnictwem M serdecznie zapraszamy na dwa niezwykłe wydarzenia literackie!

14 września od godziny 13:00 w kinie ARS w Krakowie
Krakowska premiera książki „Jego
Oczami” wzbogacona o spotkanie z Szymonem J. Wróblem i Markiem Barańskim




16 września o godzinie 17:30 w Klubie Dziennikarzy pod Gruszką
Spotkanie z Krzysztofem Ziemcem

ZAPRASZAM!


31 sierpnia 2014

"Wirus" Guillermo Del Toro, Chuck Hogan

Guillermo Del Toro, Chuck Hogan
Wirus
Wydawnictwo Zysk i S-ka

Na nowojorskim lotnisku ląduje samolot z Europy. Żaden pasażer jednak go nie opuszcza. Okna pozostają zasłonięte, a drzwi zamknięte. Kontrolerzy nie mogą nawiązać łączności z pilotami. Po kilkunastu minutach ciszy wszyscy zaczynają podejrzewać, że na pokładzie mogła wybuchnąć niebezpieczna choroba, która zdziesiątkowała pasażerów. Na miejsce zostaje wezwany Ephraim Goodweather z Centrum Zwalczania i Prewencji Chorób. Gdy udaje mu się wreszcie dostać na pokład, odkrywa, że zaledwie czterech z ponad dwustu pasażerów pozostało przy życiu. W "martwym" samolocie nie udaje mu się jednak znaleźć nic, co przybliżyłoby go do rozwiązania zagadki tajemniczych zgonów. Teraz on i jego współpracownicy w rozwiązywaniu zagadki będą musieli jak najszybciej zrozumieć, że prawdziwe zagrożenie – wirus, wciąż krąży po ciałach pasażerów, poddając ich niebezpiecznej metamorfozie.

Wydawać by się mogło, że temat wampirów jest już dawno wyczerpany i niewiele mogłoby nas jeszcze zaskoczyć. Guillermo Del Toro, meksykański reżyser, producent i scenarzysta (Blade: Wieczny Łowca II, Labirynt Fauna, Hellboy) w”Wirusie” udowadnia jednak, że wciąż można stworzyć tu coś nowego, nietypowego, co na pewno nieraz jeszcze zwali nas z nóg. To książka idealna dla tych, którzy zmęczeni są oswajaniem bestii w popkulturze i dla tych, którzy oczekują krwawego zamieszania i niepokojącej tajemnicy. Autorzy nie pozwalają nam oderwać się od powieści, niczym wampir od świeżej krwi. A to dopiero pierwsza część trylogii, którą serwuje nam Del Toro. Na dokładkę dorzuca także serial, który we wrześniu tego roku ruszy na antenie telewizji FOX.

Zacznijmy jednak od początku. Del Toro niemal od razu, zaledwie po krótkim wstępie, rzuca nas w wir wydarzeń. Jak przystało na dobry horror, nasze lęki urastają jednak powoli. Najpierw jest cisza i oczekiwanie. Podejrzenia i rosnący niepokój. A gdzieś tam, w ciałach pasażerów swój żer już rozpoczyna wirus. Przejście z cichej, choć nie do końca spokojnej atmosfery, jest stopniowe i powolne. Kolejne rozdziały to etapy rozwoju wirusa i transformacji jego ofiar. Zanim prawdziwe niebezpieczeństwo nadejdzie będziemy mogli jeszcze spokojnie zastanowić się nad rozwojem wydarzeń, rozkoszować się bardzo dobrze wykreowanymi bohaterami i ciekawie stworzonym światem.

Jeśli myślicie o wampirze jako o eleganckim panu w pelerynie lub – co gorsze – nastoletnim dobrym, lecz zagubionym chłopaku, tutaj wasze wyobrażenia wzbogacą się o kolejne wizerunki. Del Toro wraca do korzeni zachowań tych stworów, jako do niezwykle niebezpiecznych i agresywnych. Dodatkowo wprowadza element świeżości, wyposażając je (zamiast kłów) w... żądła oraz białą jak mleko krew! Takiego rozwiązania na pewno na próżno szukać w innej literaturze. W książce jest też kilka mocnych punktów, jeśli chodzi o pozostałe postaci – trochę wyidealizowany, a jednak wciąż dobry główny bohater, Ephraim, jego współpracownica i bardzo bliska przyjaciółka Nora, Jim Kent – który zwyczajnie nie miał szczęścia czy staruszek ze srebrnym mieczem i ogromną wiedzą o wampirach, która może uratować świat przed apokalipsą.

Myślę jednak, że główną zaletą książki jest to, że czytając, mamy wrażenie, że to wszystko dzieje się naprawdę. W końcu to nic innego tylko wirus, których pełno na świecie, które co jakiś czas budzą się, by zaatakować i wyniszczają duże grupy ludzi. Przecież to mogłoby się zdarzyć! Myślę, że gdyby ów wirus do końca książki nazywany był jedynie chorobą, wypadłoby to dużo lepiej. Słowo „wampir” trochę psuje cały efekt, choć to przecież wciąż ta sama historia. Mocno zaskakuje już od pierwszych stron, utrzymuje napięcie mrocznym klimatem, wciąż karmi atmosferą niepokoju. Pod koniec tomu napięcie trochę się uspokaja, a historia już nie ekscytuje tak bardzo, jednak to wciąż bardzo dobra powieść, przy której trudno się nudzić. Szkoda tylko, że na drugą część „Mrok” trzeba będzie jeszcze trochę poczekać...

23 sierpnia 2014

Kilka recenzji na wakacyjny brak czasu!

Ajć, zaniedbałam trochę blog, choć nie jest tak, że nie czytam. Zwyczajnie nie mam kiedy napisać paru słów o książkach! Postanowiłam więc zrobić dwa krótkie zestawienia tego, co ostatnio miałam okazję czytać. Oto pierwsza z nich:)

"Sukkub" Edward Lee
Witajcie w Lockwood, spokojnej i cichej mieścinie... gdzie sukuby wychodzą na żer, kiedy zapada zmrok. Wyuzdany seks, bezkompromisowa przemoc i niepokojąca, stara przepowiednia, która wypełni się w tym nadprzyrodzonym horrorze, pokochanym przez wojujące feministki! Seksowna prawniczka Ann Slavik wraca do rodzinnego miasteczka w poszukiwaniu swoich korzeni... ale znajdzie tam coś zgoła innego: śmierć, rozpustę, kanibalizm, diaboliczne tajemnice, strach, strach i jeszcze WIĘCEJ strachu! A dwóch zwariowanych, podążających za nią psychopatów to małe piwo w porównaniu do tego, co czeka na nią w Lockwood. Sam Kaligula uklęknąłby z szacunkiem przed perwersjami, których będziecie świadkiem.

Sukkub przyciągnął mnie do siebie niespotykaną tematyką, która osobiście bardzo lubię. Sukuby - niebezpieczne, demoniczne kobiety karmiące się witalnością i życiową energią mężczyzn to dla mnie jedne z ciekawszych postaci w demonologii. Do tej pory miałam okazję poznać je w mocno uwspółcześnionej wersji, ta skojarzyła mi się bardziej z ich pierwotną formą. Sam pomysł na fabułę był bardzo dobry - nieustające wydarzenia, które napędzają historię, nie pozwalają się nudzić, ciągła akcja wciąż trzyma w napięciu. Nie jest to jednak książka dla osób o słabych nerwach. Działania podejmowane przez niebezpiecznych bohaterów zwalają z nóg. Są bezpośrednie, okrutne i niejednokrotnie obrzydliwe. Po paru rozdziałach miałam ochotę zamknąć książkę i nie czytać dalej, gdyż trudno było mi sobie wyobrazić, aby osoba o zdrowych zmysłach mogła przelewać tak okrutne pomysły na papier. Doczytałam, bo nie lubię zaczynać i nie kończyć książek. Ostatecznie uznałam, że to bardzo dobra powieść, choć nie dla wrażliwych osób. Mocna i dosadna!

"Zbuntowana" Veronica Roth
Dzień, kiedy szesnastoletnia Tris dokonała wyboru, powinien zostać uczczony świętowaniem przez frakcję, do której przystąpiła – jednej z pięciu, jakie istnieją w zniszczonym katastrofą Chicago. Zamiast tego zakończył się tragedią. Przejście z Altruizmu do Nieustraszoności zburzyło jej świat, pozbawiło rodziny, zmusiło do ucieczki, ale i połączyło z Tobiasem – Nieustraszonym o stalowych oczach. Od tamtej chwili walka frakcji przerodziła się w otwartą wojnę. A podczas wojny trzeba stanąć po jednej ze stron. Wybory są jeszcze bardziej dramatyczne – i jeszcze bardziej nieodwołalne. Zwłaszcza dla Tris, NIEZGODNEJ, która wciąż zmaga się z natrętnymi pytaniami o konsekwencje swojej decyzji, z żalem i wyrzutami sumienia, swoją tożsamością i lojalnością, polityką i miłością. Lecz wstrząsające nowe odkrycia i zmieniające się sojusze sprawią, że musi ujawnić prawdę o sobie. Nawet jeśli miałaby stracić wszystko. A żeby ocalić tych, których kocha, musi złamać niewzruszone reguły swojego bezwzględnego świata…

Druga część znanej już wszystkim bardzo dobrze „Niezgodnej”. Tris musi walczyć z efektami swoich decyzji, a ja po raz kolejny musiałam walczyć z książką tej autorki. Veronice Roth znów nie udało się mnie do siebie przekonać. Choć w pierwszej części nie podobał mi się zaledwie styl pisania autorki, tutaj nie zachwyciła mnie również fabula. Po przeczytaniu nadal nie wiem, co tak naprawdę się tu działo. Wciąż miałam wrażenie, że połowa przedstawionej treści w „Zbuntowanej” nie wniosła nic do samej historii. Autorka odkrywa przed nami kilka kart, czeka nas tutaj kilka niespodzianek, ale nic co zwojuje nasze umysły. Nie rozumiem porównania do ”Igrzysk śmierci”. Są naprawdę na odległych poziomach. Przede mną wciąż ostatnia część trylogii. I ostatnia szansa, by udało mi się jeszcze zmienić o niej zdanie :)

"Demon" Daniel Suarez
Śmierć legendarnego projektanta gier sieciowych wstrząsa jego fanami i cenami akcji jego firmy. Ale Matthew Sobol pozostawił po sobie jeszcze coś. Jego nekrolog w Internecie uaktywnia uśpionego demona i całą lawinę innych programów. Programów, które zaczynają przesyłać informacje. Przelewać pieniądze. Zabijać. Detektyw Peter Sebeck staje wobec nieuchwytnego przeciwnika, który oplata świat niewidzialną siecią. Manipuluje ludźmi, kradnie tożsamości i realizuje perfidny plan. Jeśli Sebeck nie powstrzyma demona, Matthew Sobol spełni swoje zamiary. Ale żeby powstrzymać demona, trzeba najpierw odkryć obłędny plan jego twórcy.

Thriller, który podobno jest tak fascynujący i genialny, że zachwycano się nim zanim jeszcze powstał. Czy morderstwa mogą być popełniane poprzez program komputerowy? I kto wprawił te maszynę w ruch? Daniel Suarez powoli wprowadza nas w niebezpieczny detektywistyczny świat Petera Sebecka, który musi ma czas poznać każdy kolejny krok Sobola. „Demon” to na pewno thriller o niespotykanej informatyczno-technologicznej tematyce. Tu nie poszukujemy przestępcy, bo ujawnia się on nam dość szybko. Problem jest jeden – on już nie żyje. Morderstwa jednak wciąż są przez niego popełniane. Mimo oryginalnego tematu, nie bardzo spodobała mi się wizja Suareza. Uwielbiam internet, gry i komputery, a jednak książka mnie zwyczajnie wynudziła. Może poszukiwanie przestępcy jest w podobnych powieściach najatrakcyjniejsze? Tu pozostało nam tylko odkryć mechanizmy jego działań na czas, by zapobiec nieszczęściu i czekać na koniec. Dla mnie nie było to wystarczające.

"Jesteś tylko diabłem" Joe Alex
Wywodząca się ze starego angielskiego rodu Patrycja Lynch umiera w dziwnych okolicznościach. Policja stwierdza samobójstwo, a rodzina z bólem przyjmuje ten fakt do wiadomości. Jedynie narzeczony sprzed lat, Alexander Gilburn, nie wierzy, że jego dawna miłość mogłaby targnąć się na swoje życie.
Czy śmierć kobiety jest spełnieniem kilkusetletniej klątwy, ciążącej na dziedzicach Norford Manor? Czy jest to zbrodnia absolutna, za którą stoi sam Diabeł? W rozwikłaniu zagadki pomóc ma znany autor powieści kryminalnych i detektyw amator. Czy Joe Alex zdoła odkryć, kto uknuł tę diabelską intrygę, nim spełni się przepowiednia o śmierci kolejnej osoby?


Powieść czyta się niezwykle szybko i z wielkim, rosnącym zapałem. Autor podjął się trudnego zadania opisania morderstwa absolutnego, w którym nie ma poszlak, ani podejrzanych i wszyscy bohaterowie mają sensowne alibi. Już dawno nie miałam okazji przeczytać tak klasycznego kryminału, który zawierałby w sobie wszystkie tak typowe dla tego gatunku, a jednak nie tak często chyba już dziś spotykane, cechy - bogata posiadłość, wielki spadek, człowiek o nieszablonowym myśleniu i jego szablonowi podejrzani - ogrodnik, pokojówka, pielęgniarka, adwokat, architekt czy kucharka. Wszyscy oni zamknięci w jednym miejscu, gdzie nasz bohater próbuje odkryć winnego. Bardzo - wydawałoby się - sztampowe role postaci tutaj spisały się na medal. Książka to genialna gra, która trzyma w napięciu i zabija ciekawość dopiero na ostatnich stronach. Genialna klasyka kryminału!

13 lipca 2014

"Posępna litość" Robin LaFevers


Robin LaFevers
Posępna litość
Wydawnictwo Fabryka słów 2013
Robin LaFevers mówi o sobie, że wiedziała, co chce robić w życiu, gdy jako ośmiolatka otrzymała od ojca „Opowieści z Narnii”. Chwile spędzone nad kolejnymi stronami uświadomiły ją, że przeznaczone jest jej właśnie pisanie. Przez kolejne lata dojrzewała do tego, by „uciszyć głosy” w swojej głowie i napisać pierwszą książkę. Z zapałem rozczytywała się w historii, dlatego też w swej twórczości skupiła się na historycznym fantasy, które w końcu przedstawiła nam w „Posępnej litości„. Wyraźne fascynacje świętymi rytuałami, które autorka wyniosła z katolickiej szkoły oraz XIX-wieczna poezja, były podstawą dla stworzenia wszelkich opisów świata i działań postaci. Dzięki swej gorliwości oraz zainteresowaniom, udało jej się napisać powieść bogatą i dopracowaną, w której widać wiedzę i pasję twórcy.
Siedemnastoletnia Ismae Rienne od urodzenia była naznaczona. Jej matka próbowała pozbyć się jej ze swego łona, wypijając tajemniczy eliksir, jednak na nic się to zdało. Na skutek tego dziewczyna nosi na ciele ciemnoczerwone piętno, biegnące od lewego ramienia po prawe biodro, ślad po truciźnie. Uciekając od okrutnego małżonka, trafia do Zakonu Świętego Mortaina, Boga Śmierci. Tam wychowywana uczy się przyrządzać mikstury, władać bronią, używać podstępnie swych kobiecych wdzięków i nieść śmierć tym, których wskazuje jej Mortain. Kolejne powierzane zadania mają przybliżyć Skrytobójczynię do złożenia ślubów w zakonie. Jedną z misji jest śledzenie poczynań Gavriela Duvala, wraz z którym trafia na dwór księżnej Bretanii, jako jego kochanka. Działania wicehrabii są jednak bardziej skomplikowane, a Ismae musi odkryć, czy to na pewno on jest największym zagrożeniem dla Zakonu i księżnej.
 (...)
Ciąg dalszy na portalu Gavran - zapraszam :)

Tytuł: Posępna litość
Autor: Robin LaFevers
Tytuł oryginału: Grave mercy
Tłumaczenie: Dominika Wiśniewska
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 20 września 2013
ISBN: 9788375748826
Liczba stron: 560
Rodzaj okładki: miękka

8 lipca 2014

"Krzyk Icemarku" Stuart Hill

Stuart Hill
Krzyk Icemarku
Wydawnictwo Galeria Książki 2014


Thirrin ma zaledwie czternaście lat, gdy nad Icemarkiem zawisa groźba wojny. Scypion Bellorum ze swoją ogromną armią liczącą setki tysięcy polipontyjskich żołnierzy pragnie podbić nowe ziemie. Do tej pory nie miał sobie równych i zawsze wygrywał. Teraz kolejne grupy jego żołnierzy zbliżają się do Frostmarris. Ojciec Thirrin, król Redrought Silnoręki Lindenshield, niespodziewanie ginie na polu walki, broniąc się przed pierwszą zalewającą Icemark falą wroga. Od tej chwili dziewczyna staje się królową i to na jej barkach spoczywa bezpieczeństwo wszystkich ludzi i stworzeń zamieszkujących kraj. Jej armia jest jednak niczym w porównaniu z siłami wroga, dlatego postanawia zjednać sobie sprzymierzeńców - wilkołaki, zombi i zjawy z Krainy Duchów, armie królów Ostrokrzewu i Dębu, bestie z dzikich puszcz i wielu, wielu innych. Tylko czy ludy, z którymi do tej pory nie żyli w zgodzie, będą chcieli pomóc? Dla młodej królowej rozpoczyna się walka z czasem i usilne starania o przetrwanie Icemarku i pomszczenie ojca.

"Krzyk Icemarku" zdobył moje serce bardzo szybko. Powieść jest napisana prostym językiem, a wartka akcja wciąga już od pierwszych stron. Niemal od razu poznajemy trudny charakter nastoletniej przyszłej królowej, który nijak nie pasuje do wizerunków potomkiń królów, które dobrze znamy. Brak jej łagodności, delikatności i innych cech, które zdawałyby się powinny cechować czternastoletnią dziewczynkę z królewskiego rodu. Thirrin jest odważna i wygadana. Wie, czego chce i nie boi się tego żądać. W czasach królów, które znamy z historii i książek, dzieci rzeczywiście musiały dorastać wcześniej - chłopcy szybko byli szkoleni do walki, dziewczynki prędko wydawane za mąż. Tutaj jednak sytuacja jest dość niespotykana. Czternastolatka wprawnie posługuje się mieczem i toporem, z pewnością siebie prowadzi armie, dowodzi i wydaje rozkazy. Jej postawa zadziwia i zachwyca zarazem. Dziwić się można, skąd taka mała i młoda osóbka bierze tyle zapału do walki.

Stuart Hill przedstawia nam szereg niesamowitych stworzeń - czarownice, wilkołaki, ogromnych rozmiarów śnieżne lamparty. Każde z tych stworzeń jest tu szczegółowo opisane, możemy poznać ich specyficzne cechy wyglądu, charakteru i historię. Autor umiejscawia istnienie każdej z tych grup w czasie, przedstawiając zażyłości między nimi, które kształtowały się na przestrzeni lat. Powieść jest ogromnie bogata w treść - opisuje przede wszystkim odpieranie ataku wroga, lecz między kolejnymi bitwami jest czas na refleksję. Pokazuje, że czasami lepiej zapomnieć o przeszłości i uprzedzeniach, gdy wróg nadciąga, bo wspólnymi siłami można przecież zdziałać najwięcej. Tu wielu bohaterów ma wątpliwości co do obcowania z innymi stworzeniami. Wspólny cel pozwala jednak im wszystkim obrać jeden kierunek, zawrzeć przyjaźń i zjednoczyć siły. I to sprawia, że dobro znów może zatryumfować.

Książka jest bardzo dynamiczna, nieustannie coś się w niej dzieje i stale coś zaskakuje. Sądziłam, że jest to powieść raczej dla młodszych czytelników, jednak się pomyliłam. Autor, mimo obsadzenia w głównej roli czternastoletniej dziewczynki, obdarzył ją cechami wojownika, czyniąc ją silną i zdecydowaną. To, co dzieje się dookoła Thirrin, niesamowicie wciąga i na pewno może być świetną rozrywką dla wszystkich miłośników fantastyki, niezależnie od wieku. "Krzyk Icemarku" to pierwszy tom "Kronik Icemarku", który wprowadza nas w niezwykły świat, w którym ściera się niezliczona ilość silnych osobowości. Wszystkim ogromnie polecam tę lekturę - to fascynujące wydarzenia, barwny i urozmaicony świat, bohaterowie, których nie mogliśmy spotkać nigdzie wcześniej. Autor miał świetny pomysł, który doskonale wykorzystał i wielki talent do spełniania czytelniczych pragnień. Polecam wszystkim, którzy jeszcze nie mieli okazji poznać Thirrin i jest urozmaiconej, wojowniczej kompanii.

29 czerwca 2014

"Madeleine" Consilia Maria Lakotta

Consilia Maria Lakotta
Madeleine
Wydawnictwo M 2014


Consilia Maria Lakotta urodziła się w 1920 roku jako jedno z syjamskich bliźniąt, zrośniętych ze sobą skroniami. Po kilku godzinach drugie dziecko zmarło, a jej pozostał paraliż jednej strony twarzy. Już jako dziecko odnalazła swoją pasję w pisaniu, a dzięki ogromnemu talentowi szybko zdobyła przychylność czytelników. W swoich powieściach ożywiała postaci z kart Pisma Świętego i znane z Kościoła, opisując trudne przeżycia egzystencji, wiary i duchowych doznań. W "Madeleine" opowiada historię niezwykłej miłości, która z całych sił musi walczyć o przetrwanie i przezwyciężać wszystkie niechęci, zasady, krzywdy i cierpienie.

Madeleine jest piękną dziewczyną z planami na przyszłość, która staje w obliczu wielu trudnych decyzji. Wie, że chce poślubić swojego ukochanego Héliera, bo ich miłość wydaje się być niepokonana. Wszystko, czego pragną, to być razem i założyć rodzinę. Kiedy na ich drodze pojawia się kuzynka Madeleine, Yvonne o równie wspaniałej urodzie, wszystko wywraca się do góry nogami. Yvonne zawsze stawia na swoim. Jest przebojowa, pewna swoich wdzięków i trochę lekkomyślna. A jednak mężczyźni stale tracą dla niej głowę. Drogi jej i Héliera niespodziewanie krzyżują się tak, że mężczyzna musi wziąć za nią odpowiedzialność, zaś Madeleine po zawiłych intrygach swej kuzynki, rozpoczyna nowy związek. Czy Yvonne rzeczywiście udało się poróżnić dwójkę ludzi tak bardzo sobie oddanych i tak mocno zakochanych?

Autorka w piękny sposób posługuje się językiem, który idealnie pasuje do dawnych zwyczajów i nienaruszalnych zasad. Powoli wprowadza nas w historię ludzi, których pożerają intrygi, kłamstwa i nieporozumienia. Lakotta w ciekawy sposób kreuje bohaterów, którzy szybko zachwycają. Yvonne jest postacią barwną i żywą, w przemyślany sposób knuje i manipuluje. Jej trudny i egocentryczny charakter nie zdobywa raczej zaufania i sympatii, jednak świetnie ukazuje lekko mroczną stronę pięknej kobiety, która zawsze musi dostać to, czego chce. Autorka ukazuje nam także całkowicie odmienną postać Madeleine, kruchej i delikatnej, często niepewnej kobiety, która zachwyca swym wdziękiem, jednak nie ma tak silnej osobowości, jak jej kuzynka i nie potrafi przekonywać wszystkich dookoła do swoich racji. Zaś Hélier, który stoi w samym centrum kobiecej intrygi, często wydaje się być jedynie marionetką w rękach innych, przez swą naiwność i przesadną wiarę w ludzi.

Historia miłosnego trójkąta jest przedstawiona w piękny sposób głównie dzięki subtelnemu stylowi autorki, który urzeka na każdej stronie. Doskonale sprawdził się w przedstawieniu zasad i sposobów myślenia funkcjonujących w tej społeczności. Nie zawsze pozwalały one na swobodę i wolność wyboru, robienie tego, czego się pragnęło, bez nieustannego myślenia o konsekwencjach. Lakotta wystawiła na próbę uczucia bohaterów, stawiając na ich drodze wiele przeszkód. Dzięki temu zapewniła czytelnikom niesamowicie piękną, poruszającą opowieść o ludziach, którzy tkają swój własny los podejmowanymi decyzjami. „Madeleine” to niesamowita książka, która wciąga od pierwszych stron i pozwala na chwilę oderwać się od świata. Autorka pokazała tu swój niezwykły talent, który zdobył serca czytelników na całym świecie i udowodniła, że potrafi zachwycić nawet prostą historią o miłości.

13 czerwca 2014

"Hobbit" J.R.R. Tolkien


„Hobbita” miałam okazję czytać po raz pierwszy kilka lat temu, gdy przygotowywałam swoją pracę dyplomową, która opierała się o tematykę fantasy. Wtedy pochłonęłam książkę bardzo szybko, skupiając się na jej najważniejszych założeniach i przesłaniu. Wiedziałam już też, że jest to jeden z najlepszych wyborów i najbardziej reprezentatywnych, nie tylko przez znane i cenione nazwisko autora, ale w rzeczywistości przez niezwykłą umiejętność tworzenia świata barwnego z szeregiem osobliwych postaci. Powracając po latach do historii Bilba Bagginsa, oczekiwałam dopełnienia swej pozytywnej opinii. Choć to opowieść krótka, czytając ją wciąż od nowa, nadal łatwo jest odnaleźć w niej coś nowego – świeżość i ponadczasowość. W 2012 roku odbyła się premiera pierwszej części filmowej trylogii opartej na tej powieści autorstwa J.R.R. Tolkiena – „Hobbit: niezwykła podróż”, druga zaś „Hobbit: Pustkowie Smauga” w 2013 roku. Pod koniec 2014 roku w kinach będzie można zobaczyć ostatnią już część „Hobbit: Bitwa Pięciu Armii”. Wszystkie w reżyserii Petera Jacksona. I wszystkie oparte na jednej, niedługiej książce.  

Bilbo Baggins jest hobbitem, czyli niedużym, lecz krępym ludkiem, dość brzuchatym z owłosionymi stopami i poczciwym wyrazem twarzy. Dobrze i spokojnie żyje mu się w norze pod pagórkiem w Shire za zielonymi okrągłymi drzwiczkami. Spotkanie czarodzieja Gandalfa, który proponuje mu udział w niecodziennej przygodzie, jest jedynie zapowiedzią tego, co czeka małego hobbita (...)

Ciąg dalszy możesz przeczytać w portalu GAVRAN tutaj :)

Tytuł: Hobbit
Autor: J.R.R. Tolkien
Tytuł oryginału: The Hobbit or There and Back Again
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 9 października 2012
ISBN: 9788324144006
Stron: 352
Rodzaj okładki: miękka

Hobbit, czyli tam i z powrotem  [John Ronald Reuel Tolkien]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

9 czerwca 2014

"Dobrani" Ally Condie

Ally Condie
Dobrani
Wydawnictwo Prószyński i S-ka 2011

Ally Condie ukończyła Uniwersytet Birgham Young, gdzie specjalizowała się w nauczaniu języka angielskiego. Pracowała w szkole średniej w stanie Nowy Jork i Utah. Mieszka z mężem i trzema synami. "Dobrani" to pierwsza część trylogii.

matched-book.com

Cassia Reyes żyje w świecie idealnym, kształtowanym przez Społeczeństwo, które stworzyło ogólnie przyjęte zasady, by panował porządek i spokój. Ludzie są zdrowi, wolni od genetycznych chorób, żyją ostatecznie długo, by móc cieszyć się życiem. W dniu swoich siedemnastych urodzin dziewczyna może wreszcie wziąć udział w uroczystości Doboru – to wtedy pozna wybranka, który jest jej przeznaczony, wybrany dzięki precyzyjnemu dopasowaniu cech dwojga ludzi. Cassia jest zaskoczona, lecz zadowolona, gdy na ekranie pojawia się twarz jej wieloletniego przyjaciela, Xandera. Wszystko byłoby w najlepszym porządku, gdyby nie to, że następnego dnia, na ekranie w miejscu twarzy Xandera, pojawia się znajome oblicze Ky'a Markhama. Od tego momentu Cassia nie może przestać o nim myśleć i rozpoczyna swoją długą drogę przeciwko zasadom Społeczeństwa...

O książce "Dobrani" słyszałam bardzo wiele opinii, które tylko nasilały pragnienie jej przeczytania. Cenię sobie powieści, w których tematem przewodnim jest społeczeństwo przyszłości sterujące człowiekiem, podporządkowujące go sobie w ramach "zaspokojenia jego potrzeb". Pod przykrywką zapewnienia mu wszystkiego, co niezbędne do życia i rozwoju, wykorzystuje jego słabość, uległość i naiwność, że ludzie u władzy, dobrze nim żądzą. Takich książek było już wiele, a jednak wciąż miałam nadzieję na coś nowego. Książka Ally Condie była dla mnie nie do końca zrozumiała w tej kwestii. Wiem, że jest to powieść młodzieżowa, która zwykle nie stawia czytelnikowi dużych wymagań. Nie mogłam jednak oprzeć się wrażeniu, że autorka zwyczajnie źle rozplanowała fabułę - pewnych rzeczy typowych dla tego gatunku było tu zbyt wiele, innych, które były prawdę dobre, za mało. Moje wrażenia po ukończeniu lektury były więc skomplikowane, a ja trochę na siłę próbowałam doszukać się sensu, który – choć tu był i był on przecież bardzo ważny – niestety nie grał w tej historii pierwszych skrzypiec.

Ally Condie w ciekawy sposób stworzyła świat idealny z jednej strony, zepsuty z drugiej. Nie mam nic do zarzucenia wizji takiego Społeczeństwa, które rzeczywiście gdzieś zagubiło definicję wolności i zupełnie pogubiło się w przekonaniu, czego człowiek tak naprawdę potrzebuje. To dobra kreacja świata, począwszy od kontrolowania sposobów funkcjonowania ludzi w zaciszu domowym, po dokładną analizę jego zachowań w pracy i w czasie wolnym. Dalej jednak wkracza charakter powieści, który zdecydowanie dominuje, a nawet przyćmiewa głębszy sens książki. Po tego typu historiach zwykle spodziewam się mocno zaznaczonego wątku miłosnego. Tutaj jednak zbyt wiele od niego zależało. Opowieść o dziewczynie, której przeznaczony jest jeden chłopak, a ona zakochuje się w innym, z którym być nie może – to bardzo popularny motyw literacki, który dla czytelnika nie jest już niczym nowym.

"Dobranych" czytało się szybko i miło. Nie jest to jednak lektura, która zmienia choćby sposób myślenia, postrzegania wartości. Autorka miała świetny pomysł na stworzenie świata, lecz zdecydowanie przerosły go opisy o uczuciu i miłości. To byłaby świetna historia o ofiarach systemu, które nie mogą decydować same o sobie, które wciąż coś tracą i wciąż z czegoś rezygnują. Ally Condie skupiła się jednak na uczuciach w miłosnym trójkącie. Dzięki temu mamy tu nic innego, jak kolejną młodzieżową historię o miłości, z tym, że osadzoną w ciekawym miejscu i czasie. Zalety są tu jedynie tłem, zaś to, co nie jest niczym nowym, gra główną rolę. Książka nie była zła, jednak nie stanowi powieści, do której chciałoby się powrócić, toteż wiem już teraz, że po następne części trylogii nigdy nie sięgnę.

3 czerwca 2014

"Wierni wrogowie" Olga Gromyko



Olga Gromyko
Wierni wrogowie
Wydawnictwo Papierowy Księżyc

Olga Gromyko, białoruska pisarka fantasy, to autorka, która od zawsze kusiła mnie swoimi powieściami. Do tej pory mogłam jedynie posłuchać opowieści o tym, jak wiele dzieje się w jej książkach i jak szybko można się od nich uzależnić. Urzekła już niejednego swoją serią o rudowłosej wiedźmie Wolsze Rednej. „Wierni wrogowie” to początek nowego cyklu, który rozgrywa się w świecie Belorii na wiele lat przed narodzinami Wolhy. Pierwsze egzemplarze można było nabyć przedpremierowo na Festiwalu Fantastyki Pyrkon w marcu tego roku. Tam też pojawiła się sama autorka, która z wielką cierpliwością dla swoich fanów podpisywała książki i pozowała do zdjęć. Długość kolejki, która ustawiła się do Gromyko, była najlepszym dowodem na to, że jej powieści w Polsce są uwielbiane i pożądane. Nie mogłam więc odmówić sobie tej przyjemności i nie skorzystać z pierwszej okazji do zapoznania się z jej twórczością, zakupić i przeczytać „Wiernych wrogów”.

Ostatnimi czasy w świecie Belorii jest niespokojnie. Coś zagraża mieszkańcom, a wilkołaczka Szelena postanawia podjąć się trudnego zadania i spróbować zapobiec nieszczęściom. Wraz ze swoją specyficzną grupą – czarownikiem i jego pomocnikiem, półelfką oraz smokiem zabierają się do roboty i ruszają w drogę, próbując znaleźć najlepsze wyjście z sytuacji...
Czytaj więcej w portalu Gavran :)
A wy znacie już twórczość Gromyko? Polecacie serie o rudowłosej wiedźmie?
Mi do tej pory udało się przeczytać jedynie "Wiernych wrogów" spod pióra tej autorki. Mam nadzieję, że wkrótce przyjdzie czas na kolejne jej książki. Swój egzemplarz, jak wspomniałam wyżej, zdobyłam na Pyrkonie - przyznam, że książka trochę przeleżała na półce, nim za nią chwyciłam. Jestem jednak ogromnie zadowolona, że skorzystałam z przedpremierowej sprzedaży i wtedy ją nabyłam. Dziś na pierwszej stronie widnieje przecież autograf Olgi Gromyko, a na pamiątkę pozostało mi także zdjęcie :)


KONKURS-ROZDANIE!
Przypominam o rozdaniu tutaj. Nie ma na razie wielu chętnych, jednak myślę, że warto :) 
Macie czas do 6 czerwca!

22 maja 2014

Rozdanie urodzinowe!

Tak się jakoś zdarzyło, że z okazji trzecich urodzin tegoż bloga pojawiły się wokół mnie pewne książeczki... Pomyślałam sobie - po co mam je trzymać, próbując wyłuskać odrobinę czasu na czytanie (nadrabianie zaległości w ilości kilkudziesięciu książek!) skoro mogę dać je komuś, kto pochłonie je od razu :)

Książek tych jest kilka, a ile dokładnie? Tego jeszcze nie wiem. Zobaczymy, jak będzie wyglądać zainteresowanie w kolejnych rozdaniach. Mam nadzieję, że co kilka tygodni (2-3) uda się rozdać książeczki tak, by wszyscy byli zadowoleni!

Zasady:

1. Zainteresowani wyrażają chęć wzięcia udziału w konkursie w komentarzu pod tym postem

2. Wszyscy zostawiają swój adres mailowy.

3. Wyłonienie zwycięzcy odbędzie się poprzez wylosowanie jednej osoby spośród wszystkich zgłaszających się za pomocą niezawodnej już "maszyny losującej".


4. Zgłaszanie się trwa od dziś, tj. 22.05.2014 r. do 05.06.2014 r. do końca dnia. Informacja o zwycięzcy pojawi się na blogu. Zwycięzca o zdobyciu nagrody zostanie poinformowany mailowo.

Nagrodą w pierwszym rozdaniu jest książka


Zapraszam :)

Dodatkowe losy (nieobowiązkowe)
+1 los za obserwowanie bloga
+1 los za "lajka" na fanpage'u strony
+1 los za zamieszczenie informacji w jakiejkolwiek formie o rozdaniu na swoim blogu/fanpage'u. 
Proszę mnie poinformować, pod jaką nazwą obserwujecie/lajkujecie, jeśli różni się ona od tej, podanej w bloggerze/google+ oraz o zamieszczeniu informacji u siebie.


EDIT/ 07.06.2014
 Maszyna losująca wybrała! 

Gratuluję :)
Dziękuję wszystkim za udział. Już za kilka dni odbędzie się losowanie kolejnej książki!
Zapraszam! 

16 maja 2014

„Niezgodna” Veronica Roth - książka i adaptacja filmowa

Veronica Roth
Niezgodna
Wydawnictwo Amber 2012

„Niezgodna” to książka, na której przeczytanie czekałam dość długo. Wiele słyszałam jej porównań do "Igrzysk śmierci", które bardzo lubiłam, a jednak to zadziałało na niekorzyść - nie przepadam za powtarzalnością w literaturze. Potem ktoś tłumaczył mi, że te książki tak naprawdę nie mają ze sobą nic wspólnego. Postanowiłam więc ją kupić, a dziś wewnątrz, na pierwszej stronie czytam opinię New York Timesa, mówiącą, że obie powieści „przemawiają do wyobraźni swoją oryginalnością i postaciami bohaterek-narratorek; nie konwencjonalnych miłych dziewczynek, lecz twardych ostrych młodych kobiet. Obie zaczynają od publicznego rytuału, który zdeterminuje ich przyszłość. I obie muszą wziąć udział w krwawej walce, która rozgrywa się na oczach wszystkich.” Podobieństw więc wydaje się być wiele. Czy mamy tu do czynienia z drugą Katniss, która chce zmienić dziwny porządek, który został ustalony w jej świecie? Czy znajdziemy tu jeszcze coś nowego?

Beatrice Prior wreszcie będzie mogła zdecydować, kim chce być. Czy rzeczywiście należy do Altruizmu, chce pomagać innym i poświęcać się dla nich, ograniczać swoje pragnienia i tłumić swoją osobowość? A może jest Nieustraszona? Waleczna, dzielna i silna? Rodzice wychowali ją i jej brata w Altruizmie, jednak teraz nadchodzi czas ich decyzji. W której frakcji chcą się znaleźć? O tym, do której pasują najlepiej, do Altruizmu, Serdeczności, Prawości, Nieustraszoności czy Erudycji, zadecydują testy predyspozycji. Potem nastąpi czas ich ostatecznego wyboru. Zdarzają się jednak wyjątki, gdzie ten wybór wcale nie jest taki prosty. Jeśli nie pasujesz do żadnej z frakcji, stajesz się bezfrakcyjny - odizolowany od społeczeństwa, bez szans na godne i dobre życie. Jeśli natomiast łączysz w sobie cechy kilku grup, stajesz się niezgodny. I od tego momentu jesteś wrogiem ustanowionego ładu oraz porządku i musisz zostać wyeliminowany.

Przyznam, że najpierw obejrzałam film. Z zasady tego nie robię, a jednak wciąż nie miałam książki, a ekranizacja już była w kinach. Zrobiłam więc wyjątek. Nie bardzo wiedziałam, czego się spodziewać, ponieważ nie czytałam wcześniej recenzji tego filmu, nie wiedziałam też dokładnie, o czym on opowiada poza pewnymi ogólnikami. Moje wrażenia po wyjściu z kina były jednak raczej pozytywne. Aktorzy ciekawi, fabuła nie wciągająca, choć budząca pewne wątpliwości, akcja wartka i zaskakująca, nie oszczędzająca krwi i blizn. Ogólne wrażenie - miło spędzony, niestracony czas.

Kiedy sięgnęłam po książkę, szybko zrozumiałam, jak wiele poczynili twórcy filmu, nadając mu koloru. „Niezgodna” w wersji Veroniki Roth już mnie tak nie zachwycała. Wiele scen było zbędnych. Zrozumiałam, że nielogiczności i niedopowiedzenia w filmie mają swoje źródło już w powieści. Niektóre wypowiedzi bohaterów przypominały wczesnoszkolne rozmowy, przez co książka wydawała się być skierowana do znacznie młodszego pokolenia niż adaptacja. Na ekranie nie czujemy tego, że to historia dla nastolatków. Omija on też zresztą sceny, które były słabe i zwyczajnie dziecinne. Książka nie jest tak dobra, chociaż czyta się ją szybko. Jest to bardzo lekki język, stworzony stricte dla young adult. Ekranizacja rzeczywiście nadaje całej historii barw i głębi. Na ekranie to wszystko ma sens.

Nie można stwierdzić, że nie widać tu podobieństwa do”Igrzysk śmierci”. Obie powieści opierają się o jakieś zepsucie społeczeństwa, rozrywkę z cierpienia słabszych, próbę zawładnięcia ludźmi poprzez kontrolę i sztywne zasady. Mamy tu też nastolatkę, młodą waleczną dziewczynę, która staje się pionkiem w grze, walczy o życie i o swoją wolność, by wreszcie zawalczyć o wszystkich, którzy nie potrafią obronić się sami. Jest jednak między nimi jedna zasadnicza różnica. O ile Suzanne Collins napisała wspaniałą, przejmującą trylogię, o tyle Veronica Roth miała szczęście, że jej powieść zekranizowano i podkoloryzowano tak, by stworzyć coś ciekawego. Jestem zawiedziona lekturą i zaciekawiona adaptacjami kolejnych części. Odłożyć na półkę i zapomnieć. A film chętnie zobaczę raz jeszcze.

Niezgodna [Veronica Roth]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

12 maja 2014

Angielski w karteczkach - fiszki do nauki języka

Angielski w karteczkac
Słownictwo dla średnio zaawansowanych cz. 1
Compagnia Lingua

Wkarteczkach.pl

Odkąd pamiętam zawsze lubiłam uczyć się języków. Moim ulubionym, a zarazem najprostszym dla mnie przez wszystkie lata szkolne był angielski. Uczyłam się jednak też innych języków i zawsze poszukiwałam najlepszej metody, która pomogłaby mi zapamiętać jak najwięcej słów. W końcu postanowiłam poeksperymentować z fiszkami - karteczkami służącymi do nauki. Doświadczenie w tej dziedzinie, choć wcześniej w innym języku niż angielski, pozwoliło mi skusić się także na karteczki Compagnia Lingua. Wybrałam fiszki dla średnio zaawansowanych, mając nadzieję na solidną powtórkę słownictwa. Poziom kursu dla średnio zaawansowanych to Preliminary English Test (PET) oraz B1 Rady Europy.

Na stronie wydawnictwa www.wkarteczkach.pl znaleźć możemy fiszki do nauki hiszpańskiego, angielskiego, niemieckiego oraz francuskiego na różnych poziomach znajomości języka. Można więc z łatwością skorzystać z przedstawionej nam oferty, korzystając z fiszek odpowiednich do naszego poziomu. Ponieważ karteczek w pudełku jest naprawdę dużo, każdy poziom podzielony jest na kolejne części. Można je zamówić także jako komplet.

W pudełku poza fiszkami znajdowała się też płyta CD z nagraniami słówek i zdań do nauki ze słuchu, etui wraz ze smyczą na karteczki oraz cztery kolorowe przegródki: uczę się, do nauki, powtarzam oraz umiem. Przegródki pozwalają łatwo oddzielać od siebie opanowywany materiał oraz ten, którego dopiero zamierzamy się nauczyć.

Fiszki podzielone są na 24 kategorie - od kolorów i kształtów, przez słówka związane z polityką i państwem aż po człowieka, ciało i zmysł. Przy odpakowaniu zauważyłam jednak, że karteczki nie były uporządkowane w sposób, który ułatwiłby naukę, dlatego od razu ułożyłam je zgodnie z kategoriami. Zajęło to trochę czasu, bo fiszek jest naprawdę dużo! Odrobinę zawiłe są dla mnie oznaczenia numeryczne karteczek, których trudno szuka się na płycie. Do karteczek ze słówkami dołączone są także puste kartoniki, na których możemy zapisywać własne słownictwo.

Na każdej karteczce - a jest ich aż tysiąc! - odnajdziemy:
  • z jednej strony: obcojęzyczne słówko, jego numer, który odpowiada temu na płycie, przykładowe zdanie z użyciem słowa, oznaczenie do jakiej kategorii słowo należy oraz poziom trudności wybranych fiszek;
  • z drugiej strony: polskie słówko i przykładowe zdanie z jego użyciem (takie samo jak w wersji obcojęzycznej).

Zawsze uważałam, że fiszki to bardzo dobry pomysł, choć na pewno nie zastąpi nauki tradycyjnej. Sama jednak nie raz zapisywałam słówka na karteczkach, wiedząc, że tak lepiej je zapamiętam. Chociaż te fiszki z założenia uczą też gramatyki, słówek pochodnych i kolokacji, to nadal lepsze rozwiązanie dla osób, które raczej mają już jakieś pojęcie o danym języku. To za to świetny sposób na naukę i systematyczne utrwalanie słówek, które szybko pozwoli wzbogacić zasób posiadanego słownictwa, oraz lepiej i płynniej mówić w nowym języku. Polecam wszystkim tym, którzy potrzebują łatwego, ciekawego i efektywnego sposobu na naukę.

 

6 maja 2014

Akademia Wampirów - ekranizacja

Akademia wampirów
czas trwania: 1 godz. 44 min.
gatunek: Fantasy, Komedia, Akcja
premiera: 21 marca 2014 (Polska) 7 lutego 2014 (świat)
reżyseria: Mark Waters
scenariusz: Daniel Waters

Przyjaźń jest wieczna – takim hasłem zamierzali przyciągnąć nas do siebie twórcy „Akademii wampirów” – ekranizacji serii książek autorstwa Richelle Mead o tym samym tytule. Cykl tworzy sześć części, a pierwszy tom zagościł w polskich sklepach w 2010 roku. Już od miesięcy mogliśmy podziwiać pierwsze trailery, zdjęcia z planu, od dawna znaliśmy obsadę filmu. Wreszcie 7 lutego 2014 roku odbyła się światowa, a 21 marca polska premiera. Reżyserem produkcji był Mark Waters („500 dni miłości”, „Zakręcony piątek”, „Wredne dziewczyny”), a scenarzystą jego brat Daniel Waters („Powrót Batmana”, „Człowiek demolka”). 


Na ten film musieliśmy naprawdę długo czekać. Jakie są wrażenia fanów serii książek Richelle Mead? Czy zawiedli was aktorzy, fabuła? Sądzę, że w wiele opinii na temat filmu wyolbrzymiają cechy, które nie do końca są prawdziwe. Czytelnicy Mead znali fabułę książki - w ekranizacji nie było wiele zmian. Jeśli już się one pojawiały, nie były znaczące. To książka dla młodzieży, young adult fantasy, które z zasady cechuje się uproszczeniem odpowiednim dla przewidywanej grupy odbiorców. Aktorzy spisali się nie najgorzej, scenariusz filmu był dość wierny, a dodatkowo twórcy uraczyli nas pewną dozą humoru, której w powieściach Mead nie było.

Nastawiałam się na naprawdę zły film - otrzymałam całkiem ciekawą ekranizację o wampirkach stworzoną stricte dla młodzieży. Jakie są wasze wrażenie, czytelnicy i widzowie "Akademii wampirów?" :) Podzielcie się opiniami!


23 kwietnia 2014

"Wieża nadziei" Margit Sandemo

Margit Sandemo
Wieża nadziei
Wydawnictwo Pol-Nordica 2004

Kiedyś zdarzyło mi się już czytać Margit Sandemo. Na półce znalazłam kilka tomów Sagi o ludziach lodu, wśród nich pierwszy tom zatytułowany "Zauroczenie". Chodziły pogłoski, że to tylko zwyczajne romansidła, niezbyt wymagające i niezbyt dobre. Pojedyncze glosy twierdziły, że jednak coś w tych historiach jest. Jakaś niezwyczajność i tajemnica... Sama byłam mocno zaskoczona, że tamta saga była tak sprawnie napisana, wprowadziła mnie w ciekawy świat, który nie był wcale tak tandetny, jak mi zapowiadano. Po Wieżę nadziei chwyciłam jednak raczej z przypadku, szukając czegoś krótkiego na podróż pociągiem. Książka kosztowała mnie niecałe 3 zł, wiec pewne jest, że było warto, nawet jeśli miałaby nie okazać się wielkim dziełem. Przystąpiłam więc do czytania.

Franciszka, czteroletnia dziewczynka mieszka w wielkim, bogatym zamku ze służbą i wielką fortuną w skarbcu. Zdaje się ze ma wszystko, czego jej dusza zapragnie. Nic bardziej mylnego. Zapiski z testamentu jej niedawno zmarłej matki nie uszczęśliwiają jej ojczyma. Grozi mu wizja utraty całej władzy i królestwa, która ma się spełnić, gdy dziewczyna skończy dwadzieścia jeden lat. Franciszka postanawia uciec od okrutnego opiekuna, który z każdym dniem coraz bardziej utrudnia jej życie. Podąża za wspaniałą wieżą, którą widywała ze swojego okna. Gdy zbacza z drogi i gubi się, niespodziewanie wpada w ręce dwóch granicznych przemytników.

Ciąg zdarzeń w książce nie zawsze był dla mnie niespodzianką, gdyż fabuła była dość nieskomplikowana. Prosta, trochę porzewidywalna, ale bardzo ładnie i zręcznie napisana. Historia lekka i krótka, ale potrafiąca rozbudzić ciekawość i przywiązać czytelnika do wykreowanych postaci. Zakończenie było typowo baśniowe, dzięki czemu niemal niemożliwe było ocenianie noweli w kategoriach zwyczajnej romantycznej opowieści, a książce wiele można wybaczyć. Mamy tu bezdusznego władcę i jego nieświadomą świata pasierbicę, bohaterów doświadczonych przez życie, wielką miłość i ogromne niebezpieczeństwo. Autorka w przemyślany sposób wprowadza nas w niezbyt zawiły, lecz wyjątkowo baśniowy świat.

„Wieża nadziei” to zaledwie 150-stronicowa książeczka, którą niezwykle szybko się czyta. Historia, jak przystało na wykorzystywane motywy baśniowe, cechowała się pewną wspaniałością świata i postaci. Tego typu opowieści zwykle opierają się o pewne dobrze znane już nam schematy, dlatego choć nie było tu porywów wyobraźni, na pewno były porywy serca. Opowieść czytało się z przyjemnością. Nie jest to wielkie dzieło, jednak jest miłym przerywnikiem w ciągu dnia. Niewymagająca, ale naprawdę ładna i ciekawa. Zapada w pamięć i pozostawia po sobie dobre wrażenie.

Tytuł oryginału:
Liczba stron: 155
Cena okładkowa: 15,5 zł
ISBN: 83-7264-213-3

15 kwietnia 2014

"Praktyczny kurs pisarstwa" Katarzyna Krzan

Katarzyna Krzan
Praktyczny kurs pisarstwa
Internetowe Wydawnictwo Złote Myśli 2005

Od czasu do czasu napawa mnie natchnienie. Zawsze chciałam coś napisać, coś dłuższego niż opowiadanie, choć nie zawsze wiedziałam, jak się za to zabrać. Nie zawsze byłam też zadowolona z tego, co powstawało. Chociaż talentu nie nabędzie się wyłącznie poprzez czytanie książek, byłam ciekawa czy są jakieś uniwersalne rady, które uświadomiłyby mi, co robię źle, co dobrze, a co mogę zrobić lepiej.

Praktyczny kurs pisarstwa to krótka książka, która ma nauczyć nas, bądź też przybliżyć do wiedzy, jak napisać intrygującą i wciągającą książkę. Czy poradnik rzeczywiście spełnia swoje zadanie?

Autorka przeprowadza nas przez całą teorię pisania – od podstawowych definicji, jak scena czy dialog, przez typy narracji aż po całą konstrukcję fabularną. Książka to zbiór wiedzy, która może być przydatna dla kogoś rozpoczynającego przygodę z pisaniem. To luźne uwagi i kilka prostych porad, ćwiczenia, które mają udoskonalić warsztat, jednak nic poza tym. Czytając, miałam wrażenie, że autorka zbyt mocno skupiała się na rzeczach oczywistych, na aspektach, które każdy zna, a za mało na poradach, które rzeczywiście mogłyby pomóc początkującemu pisarzowi.

Poradnik pełny jest też zagadnień zbędnych – kiedy sama coś pisałam, nie bardzo interesowały mnie mechanizmy tworzenia książki. One zwykle przychodziły wraz z pomysłem, z weną, pojawiały się same. Wydaje mi się, że nie jest dobrym pomysłem suche analizowanie typów i technik narracji czy stylów wypowiedzi bohaterów, przy rozpoczynaniu swego dzieła. To powinno przyjść samo, naturalnie. Nawet jeśli wymaga to pewnego przemyślenia, nie jest nam potrzebna znajomość pełnego nazewnictwa. Analiza teoretyczna tworzenia zabija wartość książki, która miałaby zostać przez nas przekazana. Ustanowiłaby jedynie pewne mechaniczne działania, które autor musi podjąć, chcąc przystąpić do pisania. Nadal jednak nie uczy nas pisać.

Książka mnie nie zainteresowała, choć temat był dla mnie niezwykle ciekawy. Zbytnie oparcie się o teorię sprawia jednak wrażenie, że pisanie staje się czymś schematycznym. Podobno wszystko, co można napisać, już zostało przez kogoś napisane. Dziś trzeba wychodzić poza sztywne ramy, odbiegać od konwenansów i szokować, łamać zasady. Wtedy dopiero stworzymy coś nowego i wspaniałego. Poza kilkoma trafnymi uwagami, książka nie oferuje wiele. To zaledwie zbiór wiedzy, która na pewno każdy z nas już posiadł w latach szkolnych. To na pewno nie jest kurs pisarstwa.

Praktyczny Kurs Pisarstwa [Katarzyna Krzan]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

8 kwietnia 2014

"Skandynawska Wieża Babel. Studium udręki szwedzkiego urzędnika" Jerzy Stypułkowski

Jerzy Stypułkowski
Skandynawska Wieża Babel. Studium udręki szwedzkiego urzędnika
Wydawnictwo Novae Res 2013

Jerzy Stypułkowski od ponad trzydziestu lat mieszka w Sztokholmie. Po ukończonych studiach w dziedzinie historii literatury, informatyki oraz bibliotekoznawstwa przez lata pełnił funkcję bibliotekarza w National Library of Sweden. Po tym okresie postanowił zająć się wyłącznie pisarstwem. Czas urzędniczej pracy zainspirował go jednak do stworzenia niniejszej książki. W niej przewiduje, że ogół papierologii, biurokracji i niegospodarności zbudowanej na głupocie ceremonialności i przyzwyczajeniach pewnego dnia rozsypie się jak Wieża Babel.

Józef K. to Polak mieszkający w Szwecji. Na co dzień pracuje w urzędzie, który jest skupiskiem absurdów i bezsensowności. W pracy panuje atmosfera konformizmu, monotonii i lizustwa. Pracownicy uczestniczą w nieustającym wyścigu szczurów, przytakując co rusz kierownictwu i nigdy go nie krytykując. Szef jest tutaj bogiem. On ma zawsze rację, nawet jeśli brak mu jakichkolwiek talentów czy zdolności oratorskich, zawsze jest ponad szarą masę biurokratów. W tym urzędzie trzeba zaprzyjaźnić się z rutyną, z niezmiennymi biurowymi krajobrazami. Jednakowość jest tu cnotą, indywidualizm nie ma szans na przetrwanie w biurokratycznym świecie. Józef K. każdego dnia patrzy na bezcelowe działania współpracowników. Nie chce być jednym z nich, a jednak głos grzęźnie mu w gardle. Powoli zaczyna wtapiać się w urzędniczą świątynię, stając się bezczynnym obserwatorem, uczestnikiem bezsensu i pustosłowia.

Autor przedstawia nam w przewrotnie humorystyczny sposób absurdy działania urzędów. Jako niegdysiejszy pracownik jednej ze szwedzkich placówek, wiele doświadczył, a książka jest efektem jego obserwacji i przemyśleń. Według niego bezmyślna i marnotrawcza biurokracja zabija indywidualizm, twórcze myślenie i wybitne umysły, czyniąc ze swych pracowników nocne mary, niewolników przyzwyczajeń, którzy jak marionetki podążają za za swym mistrzem-szefem. W takich instytucjach liczą się wyłącznie osiągnięcia, a to prowadzi do obierania dziwnych, niepotrzebnych dróg, które stanowią tylko ułudę profesjonalizmu i sprawiedliwości.

Nie bez przyczyny nie poznajemy nazwiska Józefa K. To człowiek jak każdy z nas. Urzędnik, który każdego dnia widzi, jak obok niego świat staje się bezbarwną, szarą masą, tworząc wokół siebie jedynie homo biurocratius, bierność i brak chęci walki o swoje. Nie robi jednak nic. Izoluje się, zamyka, odgradza od innych, ale wciąż jest jednym z nich, pokornie dostosowując się do rzeczywistości, każdego dnia tracąc chęci do życia i cząstkę siebie. Dookoła niego wyrastają wciąż to nowe paranoje, niezliczone ilości projektów, które zawsze dotyczą banałów, a pochłaniają morze czasu i pieniędzy. Inwigilacja jest tu na porządku dziennym, nie pomijając nawet kamer w toaletach, jednak ludziom to nie przeszkadza. Chcą tylko jak najbardziej zbliżyć się do swojego szefa.

Książka jest genialna, wciągająca i zabawna w swojej niedorzeczności. Napisana prostym językiem, lecz w bardzo dobrym stylu. Chociaż opisywane nonsensy tych instytucji wydają się mocno wyolbrzymione, tak naprawdę są przeraźliwie blisko prawdy. Wszyscy znamy nieposkromioną i nieograniczoną biurokrację, z którą musimy spotykać się na co dzień. Pytanie brzmi, czy można jeszcze coś zmienić? Józef K. bardzo długo patrzył bezczynnie na pseudofilozoficzne paplaniny, patologiczne rozwiązania i wadliwe przedsięwzięcia. Czy kiedyś wreszcie uda mu się dojść do głosu? Czy też ostatecznie zginie w biurokratycznej szarości? I czy wyrwanie ludzi z urzędniczych kagańców rzeczywiście coś zmieni, a prawda ich wyzwoli? Józef K. ma marzenia. Piękne, lecz w tym świecie to one wydają się być całkowicie niedorzeczne.

ISBN: 978-83-7722-837-1
Liczba stron: 530
Cena okładkowa: 39 zł

5 kwietnia 2014

"Rage" Stephen King


Stephen King
Rage


Do tej książki przekonał mnie bardzo szybko fakt, że sam autor wstrzymał jej publikację po masakrze uczniów w Columbine High School w Jefferson County w 1999 roku. Rzekomo ta powieść budziła wiele negatywnych emocji, a drobna zbieżność tematów przywodziła na myśl niebezpieczne skojarzenia. Po zakazany owoc sięgnęłam z wielkiej, rozbudzonej ciekawości. "Rage" nie ma polskiego tytułu. Została napisana pod pseudonimem, alter ego autora – Richarda Bachmana.

Miasteczko Placerville w stanie Maine. Charles Decker, młody chłopak skrywa w sobie wiele negatywnych złych emocji, które uwalnia na każdym kroku. Jest istnym utrapieniem w swojej szkole, niezwykle trudnym do wychowania. Sam nie potrafi poradzić sobie ze swoimi problemami i agresją. Nie pozwala jednak innym sobie pomóc. Pewnego dnia postanawia dać upust emocjom. Przynosi do szkoły broń. Bez wahania strzela do swojej nauczycielki i zamyka się z jej uczniami w klasie. Przez kolejne godziny będzie to miejsce, gdzie najbrudniejsze sekrety będą wpływać na wierzch. Najskrytsze myśli zostaną wypowiedziane, a wielu uczniów pokaże swoje drugie oblicze.

Książka była szokująca i bardzo, bardzo dobra. King napisał ją w czasach, kiedy jeszcze niewiele o pisaniu wiedział – została ona ukończona jeszcze przed sukcesem "Carrie", pierwszego sukcesu pisarza. Richard Bachman rozpoczynał drogę mrocznych powieści Kinga. Widać tu jednak już wielki styl i finezję autora, w której już ujawnia swoje niebezpieczne i niepokojące pomysły i pragnienia.

"Rage" to doskonałe przedstawienie niefortunności, ślepego losu, tego, że czasami znajdujemy się w złym miejscu i w złym czasie. Główny bohater jest brutalny i agresywny. Podejmuje swe działania bez zastanowienia, choć mają one niewypowiedziane z początku znaczenie. Możemy tu napotkać też odrobinę czarnego humoru, prawdziwą, ludzką znieczulicę i obiecywany gniew. Tutaj dobry jest zły, a zły - dobry. Nic nie jest takie jak powinno, a świat na kilka godzin wywraca się do góry nogami. Zobojętnienie, które było głównym atutem bohaterów wywołuje tak wielki szok i niezrozumienie, że konieczne jest doszukiwanie się głębszego sensu. Gdzieś w tle co rusz rozbrzmiewa dobry głos sumienia, ale to on w końcu zostaje skutecznie stłumiony.

Książka jest naprawdę świetna, typowy temat dla Bachmana, czyli zepsucie człowieka do szpiku kości i wszechobecne zobojętnienie. Według mnie zrezygnowanie z dalszej publikacji tej książki było błędem. Była to decyzja samego autora (podobno u jednego ze sprawców wspomnianej masakry znaleziono właśnie "Rage"), a pozycja ma już nigdy więcej nie być wznawiana. Jest to jednak jedna z lepszych powieści Kinga, jakie czytałam. Wyzwala z czytelnika dziwne, nieludzkie mechanizmy myślenia. Szkoda, że nigdy nie doczekamy się dobrego wydania i tłumaczenia. Bardzo polecam!


30 marca 2014

"Bridget Jones. W pogodni za rozumem" Helen Fielding

Helen Fielding
Bridget Jones. W pogodni za rozumem
Wydawnictwo Zysk i S-ka 2014


Bridget Jones do tej pory lepiej znałam jako postać wykreowaną przez Renée Zellweger. Bezbłędnie odgrywała swoją rolę roztrzepanej, pechowej kobiety po trzydziestce, której życie jest istnym pasmem porażek. Nie sposób było jej nie polubić. Po książkę chwyciłam po raz pierwszy, spodziewając się dobrej zabawy. "W pogodni za rozumem" to druga część opowieści o Bridget Jones, w której znów możemy zapoznać się ze wspaniałym, zabawnym spojrzeniem na damsko-męskie relacje, pogonią za marzeniami i z kolejnymi kieliszkami wypijanego wina.

Bridget od nowego roku znów postanawia pisać pamiętnik. Udało jej się stworzyć związek, który ma już kilka tygodni i za nic w świecie nie chce go zrujnować. Mark Darcy jest idealny, a ona chce zrobić wszystko, by być szczęśliwa i wreszcie ułożyć sobie z nim życie. Niestety między nimi zaczynają się pojawiać pewne problemy. Nie kończy się także jej walka z nadwagą i próba rzucenia palenia czy zmniejszenia ilości wypijanego alkoholu. Wszystkie te dane skrupulatnie zapisuje w swoim dzienniku. Opisuje w nim również wszystkie najdrobniejsze, niezwykłe historie, które wydarzają się na jej drodze ku naprostowaniu swojego życia.

Historia jest prosta, lecz przyjemna, bardzo miło spędza się przy niej zarówno słoneczne dni, jak i leniwe wieczory, gdy chce się zwyczajnie odpocząć i zrelaksować. Bridget to postać, która wreszcie nie jest idealna i której nie wszystko się udaje. Jej związki wciąż okazują się wielką klapą, w pracy zalicza kilka wpadek i nawet... trafia do więzienia. Zawirowania w jej życiu nie mają końca, a jednak ona się nie poddaje. To typowo kobiece spojrzenie na świat, którego chyba nie zrozumie żaden mężczyzna.

Dlaczego kobiety lubią Bridget Jones? Może dlatego, że tak łatwo jest się z nią identyfikować. Każda z nas przeżywa w swoim życiu lepsze i gorsze dni, a Bridget pokazuje, że wszystko, co złe, kiedyś się skończy i wszystko wreszcie się ułoży. Nie jesteśmy idealne i nie mamy wiecznie szczęścia. Jak każdy popełniamy błędy, które mają często ogromne, znaczące skutki. Bridget uświadamia nam, że nie jesteśmy same w swoim pokręconym, skomplikowanym życiu. I że nadejdzie taki dzień, kiedy uda nam się wreszcie uporządkować swoje życie.

Lekka literatura kobieca, idealna po nie najlepszym, ciężkim dniu. Poprawia humor, czyta się szybko i z przyjemnością. Polecam!

ISBN: 978-83-7785-422-8
Tytuł oryginalny: Bridget Jones: The Edge of Reason
Liczba stron: 445
Cena okładkowa: 39,4 zł