17 grudnia 2013

"Quo Vadis. Trzecie tysiąclecie" Martin Abram

Martin Abram (Marcin Więcław)
Quo Vadis. Trzecie tysiąclecie
Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne, Radom 2013

Świat w XXII wieku wygląda już zupełnie inaczej. Przetaczają się przez niego fale intensywnej konsumpcji. Nie ma już obywatela, zastąpił go konsument. Nie ma już Boga, jest tylko hedonizm – wolność reklamy, seksu i kupowania. Stany Zjednoczone Świata zalewa fala billboardów, podręczników dla dzieci, które mówią, jak mają żyć, a substytutem dla uczuć staje się produkt. Zhomogenizowane społeczeństwo przeistacza się w bezbarwną masę; ujednolica się normy i przepisy, kulturę i potrzeby, walutę i wszystkich obywateli.

W tym świecie, jak u Sienkiewicza, odnajdują się dwie całkowicie różne osoby. Ona - niewinna i nieufna pani weterynarz, głęboko wierząca w Boga. I on - generał armii, jeden z funkcjonariuszy systemu. Angel nie chce podporządkowywać się temu konsumpcyjnemu światu, przerażają ją zabawy, w jakich uczestniczy Szymon. Choć tak wiele ich dzieli, wciąż pokonują ten dystans, starając się zwalczyć przeciwności i wyeliminować różnice. Kiedy rząd wpada na pomysł ożywienia konsumpcji kosztem ostatnich struktur religijnych, przyszłość ich i tego świata staje pod znakiem zapytania.

Autor przedstawia nam całą masę niezwykłych bohaterów. Wszyscy oni stworzeni są od początku do końca, dopracowani, bardzo przemyślani; każdego poznajemy z imienia i nazwiska, z zestawu jego specyficznych cech osobowości i przekonań. Książka opowiada o wierzących w świecie, w którym lepiej jest nie wierzyć. Zakaz publicznego wyznawania kultu religijnego wpisany tu jest w konstytucję. Przez lata świat przechodził coraz większy kryzys wiary. Coraz mniej było wyznawców wszystkich religii, choć ci, którzy przy swoich przekonaniach pozostali, jeszcze mocniej się w nich utwierdzili. Autor ukazuje nam bowiem dwie skrajności myślowe – ludzi, którzy zupełnie porzucili swój rozwój duchowy oraz tych wierzących, których wiara doprowadza niemalże do fanatyzmu.

Bardzo podobała mi się mentalna konstrukcja społeczeństwa przyszłości. Jest niczym proroctwo ciążące na współczesnym świecie, do którego niestety nieustannie dążymy. Doskonale dopracowana pod względem przekonań politycznych, społecznych i religijnych. Ludzie u władzy, którzy manipulują konsumentami, poddają ich marketingowemu eksperymentowi, zapewniają demokrację, lecz tylko złudną, bo wciąż popychają ich niewidzialną ręką ku swoim celom... Wszystko to brzmi już dziś zatrważająco znajomo.

Nie jestem miłośniczką książek o charakterze religijnym, ale to futurystyczne „Quo Vadis”, uaktualniona wizja zepsucia społecznego wstrząsnęła mną do cna. Ponad sześćset stron przeczytałam jednego dnia, z fascynacją pochłaniając kolejne rozdziały o moralnym upadku bezmyślnego społeczeństwa, które coraz bardziej pogrąża się przez swe ludzkie słabości. Ta historia przez uwspółcześnienie nie traci na jakości. Zyskuje jednak przedstawienie upadku człowieka w społeczeństwie kolejnego wieku. Tu znów rodzi się refleksja – kto jest prawdziwym wrogiem? I dokąd tak naprawdę zmierza nasz świat? Istotą jest odkryć to zanim system zacznie przynosić pierwsze ofiary. Polecam, to niewiarygodnie piękna i przejmująca lektura!

ISBN: 978-83-7557-129-5
Liczba stron: 649

10 komentarzy:

  1. 600 stron jednego dnia? No, to już wystarczająca rekomendacja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się zdziwiłam, bo zwykle udaje mi się przeczytac dużo, duzo mniej :)

      Usuń
  2. Wow! To rzeczywiście musi być fantastyczna powieść skoro tak w rekordowym tempie ją przeczytałaś. Już zapisuje sobie jej tytuł i rozejrzę się w wolnej chwili.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytać tak obszerną książkę jednego dnia to naprawdę niezła rekomendacja.

    OdpowiedzUsuń
  4. Sporawa z tego co widzę, ale nadrabia tematyką: o takiej się jeszcze nie spotkałam, ogromnie mnie zaciekawiłaś, więc koniecznie muszę poszukać :) Właśnie, dokąd zmierza nasz świat...

    OdpowiedzUsuń
  5. Hheehe... Ja często mam takiego czytelniczego speeda:P
    A książkę chętnie poznam:)
    Pozdrawiam,
    Myśli skrzętnie ukryte...

    OdpowiedzUsuń
  6. Wystarczyło napisać "600 stron w jeden dzień" i byłoby wiadomo, że WARTO! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są książki, o których po prostu trzeba napisać więcej ;] ta recenzja i tak była niemalże dwa razy dłuższa w pierwotnej wersji...

      Usuń
  7. Ta wizja przyszłości chyba jest tym bardziej ciekawa, że taka ... prawdopodobna. Interesujące, naprawdę :)

    OdpowiedzUsuń