11 stycznia 2013

"Zaklęta" Michalina Olszańska


"Mówi się, że drzewa to dusze filozofów, które po śmierci zostały na ziemi, by móc medytować przez następnych kilkaset lat. A porozumiewają się między sobą szumem liści... Wiatr jest pośrednikiem między nimi a światem, czymś w rodzaju gońca niemogącego ustać długo (albo i w ogóle) w jednym miejscu."
Michalina Olszańska
Zaklęta
Wydawnictwo Albatros 2011


I żyli długo i szczęśliwie... Choć zwykło się baśnie kończyć tymi słowami, ja postanowiłam nimi rozpocząć. To hasło, być może już zbyt dobrze znane, bo niemal wszystkie historie, które kultura nam przedstawia, tak właśnie się kończą. Czym jest książka bez szczęśliwego zakończenia? Czy nie tego oczekujemy po niej, tak jak oczekujemy tego po życiu? Czy nie tego nam trzeba, by wierzyć, że zawsze wszystko jakoś się ułoży? „Zaklęta” wymknęła się wszelkim ramom baśni. Tym samym sprawiła, że to słowo utraciło dla mnie swoje pierwotne znaczenie. Baśń to już nie to samo.

Świat Roszpunki był dość mały, ograniczony lasem i potokiem. Tu była ona, a tam była Wioska. Zielarka, stara kobieta, która ją wychowywała, postanowiła trzymać dziewczynę z dala od tego miejsca, które było źródłem zła, kłamstwa i niebezpieczeństwa. Roszpunka żyła więc z drzewami, nie wiedząc, że poza nią i Babą istnieją też inni. Gdy Roderyk, młody książę, pojawił się niespodziewanie w jej świecie, wszystko się zmieniło. On poznawał świat Roszpunki, świat natury. Ona świat księcia, cywilizacji. Tam jednak, gdzie tak różne światy się spotykają, trudno czasem o dopełnienie.

Po tym, co przeczytałam, uczucia mam mieszane. Z jednej strony to piękna opowieść, lecz o tyle piękna, o ile piękny może być smutek. Bardziej niż baśń przypomina mi to baśniowego potwora, bo nie potrafię znaleźć tu szczęśliwego zakończenia. Opowieść ta zderza ze sobą dwa różne światy. Tak jak zwykle to w baśniach dobrze się kończyło, tutaj to raczej uderzenie nadziei głową i sercem w niepokonany mur rzeczywistości.

Z jednej strony książka mnie wzruszyła, lecz w inaczej niż większość historii o dwójce kochanków. Autorka zakończyła widzeniem przyszłości, jakby wolnym i otwartym z nadzieją, że ta klęska miłości nie będzie trwać bez końca. Uświadomiła też jednak, że przeciwności wcale się nie przyciągają. A nawet jeśli to tylko ulotne uczucie, które musi zniknąć, bo nie ma racji bytu. Pokazała, że nie warto poświęcać całego siebie dla czegoś, czego nigdy nie będziemy w stanie pojąć. Także, że rodząc się w samotności, i żyjąc w samotności, samotni umieramy. Że miłość jest ślepa i nie jest przeznaczona każdemu.

Opowieść to ciekawa, nowa wersja historii, którą wszyscy już znamy. Nie każdy odnajdzie się w tych przydługich opisach, z których wiele uznałam za zbędne. Styl pisarski jest niedoskonały, a historia ma dość zgubny morał. Czy „Zaklęta” jest więc warta uwagi? Książka mnie zszokowała, zasmuciła, zburzyła schemat baśni, który znałam i zbudowała go od nowa. Lecz już nie tak idealny, jak chcielibyśmy go widzieć. Piękny, lecz udręczony, być może dlatego, że bliższy rzeczywistości. Mieszane uczucia, wspaniała historia, niezajmujący styl. Nie każdemu się spodoba. Mnie chyba przekonuje.


ISBN: 978-83-7659-164-3
Cena okładkowa: 35,90 zł
Ilość stron: 472

16 komentarzy:

  1. Pamiętam kiedy była zapowiedź tej książki. Bardzo chciałam ją wtedy kupić i nie mogłam się pogodzić z tym, że nie dostanę na nią funduszy. Potem jednak zapomniałam o tej powieści na rzecz innych. Teraz zaskoczenie, gdyż widzę recenzje ,,Zaklętej'' u ciebie. Mam jednak mieszane uczucia, bo myślałam, ze odbierzesz ją nieco bardziej entuzjastycznie. W każdym razie zapytam się o nią w mojej bibliotece. Może akurat będą mieli i przeczytam.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że mimo wszystko warto ją przeczytać, bo to coś naprawdę innego. Także więc nie rezygnuj z planów przeczytania jej :)

      Usuń
  2. Coś nie przyciąga mnie ta książka... może przez to, że... sam nie wiem co ;p. Mam nadzieję, że nie obrazisz się za to, że jej nie przeczytam :)?!
    (2 zdania i 3 razy użyte "że", mów mi mistrzu ;D)

    PS: Ale za to recenzję się przyjemnie czytało!

    Pozdrawiam!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam, ale mam chęć przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawie ją opisałaś.Ja pewno nie znajdę na nią czasu.
    Przy okazji zapraszam na konkurs rocznicowy http://natanna-mojezaczytanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam "Dziecko gwiazd. Atlantydę" tej autorki i ogólnie byłam pod wrażeniem (może dlatego, że miałam wtedy tyle lat co autorka kiedy ją pisała...) Nie wiem jaki miałbym stosunek teraz ale jeśli trafi się okazja to sprawdzę czy ta magia jeszcze na mnie działa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałabym "Dziecko gwiazd..." także, z ciekawości :)

      Usuń
  6. A ja mimo ciekawej recenzji nie mogę się przemóc do tej książki. Pewnie to dlatego, że nie trawię polskiej literatury :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kiedyś jej nie znosiłam, ale ostatnio bardzo mnie przekonuje :)

      Usuń
  7. TO chyba przy końcu nie do końca przekonuje mnie :) Ale może dam szansę tej książce :)

    OdpowiedzUsuń
  8. zapraszam do mnie. Konkurs z KISS IN THE RAIN na facebooku. Można wygrać bony i biżuterię :) silviageart.blogspot.com/2013/01/konkurs-kiss-in-rain.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam zaskakujące, czasem nieszczęśliwe zakończenia, choć po przeczytaniu książki zazwyczaj nienawidzę autora, że nie zrobił tak, żeby wszystko było idealnie.
    Myślę, że przeczytam mimo niedoskonałego stylu, bo wiele piękna dostrzegam w smutku.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam książkę ''Zaklęta'' i napiszę tylko jedno:strata czasu.
    Przydługie opisy przyrody, za mało akcji, seks między główną bohaterką i księciem podczas pierwszego spotkania-to wszystko za darmo dostaniecie w ''Zaklętej''.

    Pozdrawiam!
    Lasubmersion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja jestem na duże TAK dla tej książki - świetna i zaskakująca. Polecam, polecam, polecam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie również przekonała ta książka. :)
    Ale negatywów też nazbierała od czytelników.
    No ale o gustach się nie dyskutuje... ;)

    OdpowiedzUsuń